Greg Robertson to zapalony kibic sportu, który uwielbia oglądać zawody i brać w nich udział. Nie zawsze jednak tak było. Gdy Greg wszedł w dorosłość, uprawianie sportu stało się odległym nawykiem. Dopiero w 2020 roku wrócił na sportową ścieżkę. Gdy zdał sobie sprawę, jak bardzo mu tego brakowało, znalazł sposoby, by wpleść treningi w codzienność, co utrzymuje go w ruchu i zawsze chętnego do plenerowych przygód.
Jak do tego doszło? Był połowa 2020 roku, a Greg miał rower, który przez 7 lat stał nieużywany. Gdy w końcu dał mu drugą szansę, zaczął stopniowo swoją podróż.
„Dostęp do roweru pozwolił mi zacząć od kilku kilometrów na raz, a stamtąd postawiłem sobie wiele celów i zastanawiałem się, jak daleko mogę zajechać.”
Dziś Greg jest triathlonistą i spełnia marzenie, które zaczęło się w 2000 roku. Pamięta, jak jako dziecko oglądał igrzyska olimpijskie i widział, jak Simon Whitfield zdobywa złoty medal w triathlonie. Od tamtej pory Greg chciał ukończyć triathlon. Gdy zaczęły się lockdown i pandemia Covid, Greg uznał to za okazję, by skupić się na kondycji i spełnić dziecięce marzenie.
Z czasem to, co zaczęło się dla kondycji, stało się zajęciem, które sprawia Gregowi radość. Dla niego kolarstwo oznacza wolność. To jego sposób na poruszanie się po mieście, dzięki któremu zostawia samochód w domu i chłonie okolicę. Na dwóch kółkach uwielbia podziwiać, jak aktywne jest jego miasto.

Greg zawsze przesuwa swoje granice i ma już nowe cele. Po ukończeniu triathlonu na dystansie olimpijskim tego lata chce ukończyć Ironman 70.3 i przejechać 100 km rowerem w jeden dzień. Do tego ma wsparcie żony i swojego przyjaciela Nicka. To podczas wyprawy z Nickiem w 2019 roku Greg po raz pierwszy zdał sobie sprawę, że może osiągnąć cele, które sobie wyznaczył.
Obserwowanie, jak inni biorą udział w zawodach i robią rzeczy, o których nigdy nie myśleli, że potrafią, to jedna z największych inspiracji Grega. Pamięta o tym przy każdym nowym wyzwaniu. Teraz, jak wielu ludzi, zmaga się z czasem, a raczej z jego brakiem. W triathlonie musi pogodzić trening w 3 różnych dyscyplinach, wykorzystując przy tym jak najwięcej z niezbyt idealnego ustawienia roweru.
Zgodnie z główną lekcją, jaką dało mu kolarstwo, Greg trzyma się swojej mantry „Dasz radę. Bez względu na wyzwanie, Twoje ciało to potrafi. To umysł Cię powstrzymuje. W życiu po prostu idź naprzód.”
Przeczytaj, jak Greg ocenia swoje tegoroczne letnie występy!
„Tegoroczne lato było świetne! Po poprzednim sezonie, w którym startowałem sam, dołączyłem do drużyny. To było niesamowite, satysfakcjonujące doświadczenie. Praca z innymi początkującymi sprawiła, że czułem się mniej samotny na zawodach, a to wsparcie utwierdzało mnie w przekonaniu, że dam radę.
Tego lata moim głównym celem było ukończenie zawodów na dystansie olimpijskim. To był długi, 4-godzinny wyścig, pełen emocji, zarówno pozytywnych, jak i negatywnych. Mimo to uczucie, gdy przekroczyłem linię mety, sprawiło, że wszystko było tego warte. W przyszłym roku chcę podkręcić tempo i ukończyć Ironman 70.3.”










